Dane o zatrudnieniu w USA za sierpień zostały opublikowane — przybyło 162 tys. nowych miejsc pracy, podczas gdy rynek spodziewał się tylko 56 tys., co jest prawie trzykrotnym przekroczeniem prognoz.
Dane są rewelacyjne.
A jednak giełdy w USA spadły. Dow Jones stracił 270 punktów, S&P i Nasdaq zanotowały spadki na całej linii. Złoto i srebro zanurkowały.
Dobre wiadomości stały się złymi. Dlaczego?
Bo rynek uważa, że przy tak dobrym zatrudnzeniu Fed będzie bardziej skłonny podnieść stopy procentowe we wrześniu. Prawdopodobieństwo podwyżki wzrosło z 49% do 58%.
W tym momencie Trump opublikował post.
Co powiedział? „Wzrost nie powoduje inflacji.” „PKB powinno wynosić 15% do 20%, a nie 2%, 3% czy 4%.” „USA powinny mieć najniższe stopy procentowe na świecie.”
Cały internet się z niego śmieje.
Ale chcę powiedzieć — Trump może miał rację w połowie.
Najpierw przyznajmy: wzrost PKB na poziomie 15%-20% jest rzeczywiście absurdalny.
W nowoczesnej historii gospodarczej USA kwartalna, zannualizowana realna dynamika PKB sięgnęła 20% tylko raz — w trzecim kwartale 2020 roku, kiedy nastąpił techniczny odbicie po lockdownie z powodu pandemii.
W normalnych latach wzrost PKB w drugim kwartale wynosi około 1,5%. Od 1,5% do 20% jest różnica kilkunastu punktów procentowych.
Ta liczba jest rzeczywiście absurdalna.
Ale Trump dotknął prawdziwego sporu ekonomicznego.
Śmiech głównego nurtu ekonomistów jest uzasadniony — według tradycyjnej logiki szybki wzrost → silny popyt → wzrost cen → inflacja.
Ale jest tu kluczowe rozróżnienie: jaki rodzaj wzrostu?
Jeśli wzrost pochodzi od strony popytu — duże wydatki fiskalne, ludzie szaleńczo wydają pieniądze — to rzeczywiście będzie inflacja. Popyt goni podaż, ceny naturalnie rosną.
A jeśli wzrost pochodzi od strony podaży?
Przełomy technologiczne zwiększające wydajność, spadek kosztów energii, wzrost efektywności produkcji — za te same pieniądze można kupić więcej rzeczy. Podaż dogania popyt, ceny nie tylko nie rosną, ale mogą nawet spadać.
Historia, którą opowiada zespół Trumpa, to: rewolucja AI + niezależność energetyczna + powrót produkcji do kraju mogą powtórzyć cud wydajności z lat 90. Wtedy Greenspan również nie spieszył się z podwyżkami, bo wzrost produktywności dzięki technologii komputerowej dawał gospodarce większą elastyczność.
Ta logika sama w sobie nie jest problemem.
Problem polega na tym, że Trump zignorował różnicę między „krótkim” a „długim” terminem.
Rozszerzenie podaży wymaga czasu. Trzeba budować centra danych AI, fabryki chipów, modernizować sieć energetyczną — to wszystko kosztuje i trzeba to robić dzisiaj.
W krótkim terminie szok popytowy to szok popytowy. Duże wydatki fiskalne, masowe inwestycje infrastrukturalne, cła podnoszące ceny importu — te rzeczy nie znikną tylko dlatego, że „podaż długoterminowo nadąży”.
Zadaniem Fed jest zapobieganie przegrzaniu krótkoterminowemu, które mogłoby przerodzić się w długoterminowe oczekiwania inflacyjne. Gdy ludzie zaczną myśleć, że „pieniądz będzie tracił na wartości”, spirala płacowo-cenowa się rozpocznie i trudno będzie ją zatrzymać.
Trump nie myli się co do kierunku, ale co do tempa.
Co bardziej niepokojące — jego postulaty „najniższych stóp procentowych na świecie” niosą ze sobą ogromne ryzyko.
Każdy wzrost stóp o 1 punkt procentowy oznacza dla USA dodatkowe 650 mld USD rocznie odsetek. Trump chce obniżyć stopy, motywacja jest prosta — oszczędność pieniędzy.
Ale co jeśli obniżka stóp doprowadzi do załamania wiarygodności dolara?
Dla rynku kryptowalut to miecz obosieczny.
Pozytywna strona: Trump forsuje obniżkę stóp → dewaluacja waluty fiducjarnej → BTC jako twardy aktyw zyskuje na logice. W długim terminie każda polityka osłabiająca zaufanie do waluty fiducjarnej jest paliwem dla BTC.
Ryzyko: jeśli jego polityka wywoła kryzys wiarygodności dolara — krótkoterminowy niedobór płynności, wyprzedaż aktywów ryzykownych, likwidacje dźwigni — BTC może najpierw spaść, a potem powoli się odbudować.
Dziś Bitcoin spadł do około 79 500 USD, tracąc 1,59% w ciągu 24 godzin. W ciągu 24 godzin na rynku zlikwidowano pozycje o wartości 399 mln USD.
Wracając do zdania Trumpa, z którego wszyscy się śmieją.
„Wzrost nie powoduje inflacji” — to zdanie w podręcznikach ekonomii jest rzeczywiście niedokładne.
Ale dotyka prawdy: przez ostatnie 25 lat Fed rzeczywiście przesadził z „tłumieniem wzrostu” za pomocą stóp procentowych.
Za każdym razem, gdy dane były lepsze, myślano o podwyżkach. Za każdym razem, gdy gospodarka się ożywiała, ją hamowano.
Sam wzrost nie jest wrogiem. Prawdziwy problem to — jaki wzrost się osiąga.
Trump mógł przecenić tempo wzrostu.
Ale nie myli się, że leczenie inflacji podwyżkami stóp jest jak leczenie przeziębienia lekami przeciwgorączkowymi — objawy znikają, ale przyczyna pozostaje.
$BTC$ETH$XAU#美联储官员称应加息,9月概率升至58.6%
Zastrzeżenie: Treść na OKX Orbiter ma charakter wyłącznie informacyjny. Dowiedz się więcej
Odpowiedzi
Brak komentarzy. Bądź pierwszą osobą, która odpowie!